Dwa oblicza złości – destrukcyjna i lecząca
Często traktujemy złość jako emocję negatywną lub wręcz złą (jak sama jej nazwa wskazuje). Jednostronnie ją wartościujemy i staramy się za wszelką cenę jej nie okazywać. Również w relacjach możemy zachowywać się w określony sposób, czasem nawet rezygnować z własnych potrzeb, żeby uniknąć czyjejś złości skierowanej na nas.
W wielu kulturach wyrażanie jej jest wręcz niepożądane, dlatego uczymy się ją tłumić lub ukrywać. Jednak czy złość rzeczywiście jest czymś złym? Sama emocja może pełnić ważną funkcję – informować o naruszeniu naszych granic, potrzeb czy wartości. Trudność pojawia się wtedy, gdy jej doświadczanie budzi lęk, poczucie winy lub uruchamia mechanizmy obronne, przez które zaczynamy ją tłumić albo wyrażać w sposób pośredni.
Możemy jednak nauczyć się rozpoznawać i doświadczać złości, a następnie wyrażać ją w sposób świadomy i niedestrukcyjny.

Dwa rodzaje złości
Destrukcyjna złość to taka, która niszczy – pojawia się w niewłaściwym momencie, jest skierowana na niewłaściwą osobę albo maskuje prawdziwy problem. Może być tłumiona i wracać do nas w postaci objawów psychosomatycznych, depresji czy autoagresji. To ten rodzaj gniewu, który odbija się na nas samych i na naszych relacjach, zamiast prowadzić do rozwiązania.
Lecząca złość działa inaczej, jest adekwatna, pojawia się wtedy, kiedy powinna, i dotyczy właściwego problemu. Jej wyrażenie przynosi ulgę, pozwala stawiać granice i lepiej rozumieć własne emocje. Właśnie na tym rodzaju złości skupia się ISTDP.
Jednym z filarów ISTDP jest konfrontowanie pacjenta z jego własnymi mechanizmami obronnymi. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nasza złość jest ukryta, stłumiona lub skierowana w niewłaściwą stronę. Psychoterapeuta pomaga więc pacjentowi zobaczyć te mechanizmy w działaniu i doświadczyć swojej prawdziwej emocji w tu i teraz.
Regulacja złości w procesie terapeutycznym
To właśnie transformacja destrukcyjnej złości w leczącą stanowi kluczowy moment terapii. Kiedy pacjent uczy się przeżywać swoją złość w zdrowy sposób, objawy psychosomatyczne, lęk czy depresja często zaczynają ustępować. Praca nad złością pozwala również przepracować nierozwiązane konflikty z przeszłości, które mogą tkwić głęboko w naszej psychice od dzieciństwa.

Złość jako narzędzie uzdrowienia
Wbrew pozorom, to nie sama złość jest problemem, lecz to, jak ją przeżywamy (lub nie przeżywamy). ISTDP pokazuje, że kluczem do dobrego samopoczucia jest nauczenie się zdrowego przeżywania emocji. Kiedy złość przestaje być wrogiem i staje się sprzymierzeńcem, otwiera drogę do głębokiej zmiany i wewnętrznej wolności.
Zachęcamy do obejrzenia webinaru „Dlaczego miłość potrzebuje siły złości”